IS-TO-TA-.-NA-TU-RA-.-W-JA-RA Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung
   
  pa-nie+पीए-नो+PA-ΟΧΙ+PA-NO+பொதுஜன முன்னணி எந்த+PA-MAYA+פּאַ-ק
  ZNIEWOLE-nie पीए-नो
 
Z NIE  WO LE NE
Our unique fiber optic extension system is capable of transmitting images up to 80 km via multimode or single mode fiber cables. Simply plug-and-play. Works with all brands of Camera Link cameras and framegrabbers. No programming is needed. Available in rack-mountable housing and compact direct plug format.

pozdrawjasie

2 kwi 2013 – „CZY JESTEŚ GOTÓW ZOSTAĆ PEŁNOPRAWNYM NATCHNIONYM PRZEZ BOGA WSPÓŁTWÓRCĄ?” Przekazała Ronna Herman

sprogramos - S PROGAM OS  S PRO γραμμάρια  S πρόγραμμα 
 NAKŁADKA NA (abecadło), A - yest pierwszom literkom w alfabecye (BY LUDZI PORZONDKOWAĆ POWINNO BYĆ CZWARTE )poniewarz muwi o układzie skośnym-nieuczciwym
 KOMBINOWANYM " I POŁĄCZĄ SIĘ DZIECI RUŻNYCH ŚWIATÓW,
DADZĄ ŚWIADECTWO SWOJEJ WYŻSZOŚCI INTELEKTUALNEJ A TYM SAMYM ZMIENIĄ ŚWIAT "

uzdrawjasie UZDRAWIA - Serwis Info - DOM
...czasie otrzymywania duchowych nau...“słuchać, wyciągać wnioski i doświadczać"...Pierwsze trzy prawa są,wieczne ,ich jest Absolutem
... istniały i zawsze będą istni...Pozostałe cztery są prawami zmiennymi...nowanie każdego z siedmiu praw.Czytasz odpowiedzi znalezione



Bractwo Himavanti – Joga Tantra Dharma OM Aryavarta Medytacje Terapie Ofiar Pedofilii OM

 
 
Faszyzm klerykalny lub klerofaszyzm to nazwa nadawana ideologiom, ruchom społecznym lub ustrojom, łączącym elementy faszyzmu i fundamentalizmu religijnego. Termin ten nie jest powszechnie przyjęty wśród politologów i historyków. Nazwa powstała podobno w 1922 roku – terminem “clerico fascisti” określano włoskich katolików, opowiadających się za syntezą faszyzmu i katolicyzmu. Podobnie nazywano faszystów klerykalnych w Hiszpanii Franco oraz w Chile Pinocheta. Innego zdania jest Jan Baszkiewicz, według którego termin klero-faszyzmu pojawił się oryginalnie w nauce amerykańskiej, dla określenie katolickiego reżimu austriackiego z lat 1934-1938.

zakwaszony organizm, to nieodporny i chory niefarciarz

(Nie jestem lekarzem i wszystkie ewentualne porady, które zechcecie wykorzystać, robicie na własną rękę, bo mnie nie wolno radzić.) 

Komórki nowotworowe są różne.
Według biochemików, normalne komórki wytwarzaj energię w swoich mikro elektrowniach, czyli mitochondriach, gdzie w procesie spalania węglowodanów w obecności tlenu jest wytwarzana energia i oczywiście odpady.
Takie reakcje, czyli procesy spalania w obecności tlenu mogą działać skutecznie przez setki tysięcy lat, kiedy mogą polegać na związkach potasu.
W błonach komórkowych znajdują się pompy, które działają poprawnie w obecności magnezu.
Pompy wciskają potas do komórek, a wypompowują sód.
Jeśli zbyt dużo sodu dostaje się do mitochondriów, produkujących energię, to reakcje zachodzące w komórkach zaczynają korzystać z sodu, a nie z potasu i chociaż nadal będzie wszystko działać, to jednak nie tak skutecznie.
Spalanie przy udziale mniejszej ilości tlenu będzie wytwarzało mniej energii. Produkty odpadowe, to teraz będą sole sodowe, które są bardziej “kwasowe” niż sole potasowe.
A więc wyjaśnia się dlaczego zarówno Cousens, Graham jak i Gerson mówią o diecie roślinnej, nisko tłuszczowej, ale też wysoko potasowej i nisko sodowej.
To się przewija na każdym kroku.
Wracam.
W wyniku spalania w towarzystwie dużej ilości sodu, zaczyna występować kwasowość w otoczeniu naszych małych elektrowni, co sprawia, że proces produkcji energii, zaczyna przebiegać coraz bardziej kulawo.
Komórki przyjmują coraz mniej tlenu i coraz mniej energii produkują, spirala się napędza.
Jesteś na najlepszej drodze, do utraty zdrowia, a nawet powstania komórek raka.

Większość ludzi świata zachodu jest na dietach bogatych w sód, a ubogich w potas.
Ludziom nagminnie również brakuje magnezu (podobno 40% Amerykanów ma jego niedobór, a jak jest u Polaków?), więc wypompowywanie sodu z komórek przebiega kulawo, więc wszystkie komórki organizmu zaczynają mieć za dużo sodu, co prowadzi do zakwaszenia.
Komórki kwasu zakwaszają wszystkie nasze organy.
Gdy komórki są zakwaszone, zostają wyłączane niektóre geny naprawy DNA, natomiast geny RAS pozwalają na szybkie dzielenie się komórek przy niskiej ich mocy i są odpowiedzialne za tworzenie się komórek nowotworowych.
Komórki rakowe są inne niż komórki zdrowe i ich paliwem staje się glukoza.
Aby wytworzyć energię z glukozy, czyli aby proces spalania nastąpił pobierają tlen z cytoplazmy. W końcu elektrownie, alias mitochondria są już tak zaniedbane, że się wyłączają. Osoby z rakiem obniżyły poziom tlenu we krwi.

Komórki nowotworowe mają swoje sposoby na pozyskiwanie paliwa i tworzą własne glukozy. Jednym z odpadów produkcji energii jest kwas mlekowy w wątrobie, ale ten proces chemiczny przyczynia się do produkcji glukozy, która karmi komórki rakowe w całym organizmie.
(Na marginesie polecam artykuły o siarczanie hydrazyny, który może zablokować ten samo karmiący się mechanizm)

klasówka naucz się do sprawdzianu z klasowka.onet.pl
Informacje o ostatecznej wojne pokoleniowej (wszechstronnie wykształcone dziecko biegle posługujące się komputerem , internetem , sprytne przeciwko zakąpleksionym  niedouczonym rodzicom) pozdrawjasie uzdrawjasie
 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Ale zioła? Psychotropy? W czasach biblijnych? W naszej narkofobicznej wyobraźni jakoś to się nie mieści, a uczucia Prawdziwych Polaków obraża. Warto sobie jednak uzmysłowić, że wielu wybitnych religioznawców uważa, że korzenie chrześcijaństwa i wielu innych kultur religijnych tkwią w kulcie rozrodczości, oraz że praktyki kultowe, takie jak spożywanie substancji halucynogennych w celu zrozumienia myśli Boga przetrwały do czasów chrześcijańskich. John Marco Allegro (1923–1988), brytyjski historyk religii, twierdził, iż na kultowe stosowanie halucynogenów wskazuje analiza językowa świętych ksiąg (Allegro był ekspertem od rękopisów z Qumran). Jego książka na ten temat, The Sacred Mushroom and the Cross (1970) spowodowała masowy atak oburzonych, który zrujnował jego karierę naukową (narkofobia nie jest naszą specjalnością narodową). Rehabilitacja poglądów Allegro nastąpiła dopiero pośmiertnie, kiedy w latach 2006–2009 doceniono wartość jego pracy i niesłuszność ideologicznie motywowanych, zmasowanych ataków konserwatywnych uczonych. Wróćmy do roślin o własnościach psychotropowych, rosnących na ziemi Izraela. Rośliny wonne, mogące wywoływać odmienne stany świadomości, są wymieniane w Biblii. Czy były wśród nich konopie, których produktem jest marihuana? Pierwszą uczoną, która tak sugerowała (w pracy magisterskiej!) była warszawianka, Sara Benetowa, która uważała, że marihuaną była występująca w Biblii trzcina wonna, używana do sporządzania świętego oleju. Technologię produkcji shemen ha-mishchah, służącego do namaszczania Arki Przymierza i kapłanów, podaje Księga Wyjścia (Wj 30,23-25): “Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak, jak to robi sporządzający wonności. Będzie to święty olej do namaszczania.” Tak więc ucierało się około 6 kg mar deror (mirry), 3 kg kinnemon besem (słodkiego cynamonu), 3 kg keneh bosem i 6 kg kiddah (kasji) w shemen sayith (oleju z oliwek), przy czym uczeni nie zgadzają się, czy hin to cztery, czy raczej siedem litrów. O ile mirra i słodki cynamon nie budzą wątpliwości, czym były (żywica z Commiphora sp. i wewnętrzna kora z Cinnamomum sp.), a z kasją jest niewielki problem, ale najprawdopodobniej jest to też cynamon, pochodzący z Cinnamonium iners, o tyle trzcina wonna, keneh bosem wzbudziła kontrowersje za sprawą wspomnianej Sary Benetowej, która ukończyła archeologię na Uniwersytecie Warszawskim w 1935 roku, po czym przeniosła się na studia doktoranckie do USA. Zainteresowana polskimi i żydowskimi rytuałami ludowymi i wykorzystywaniem w nich roślin lokalnych, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki wydała w Polsce w 1936 roku pracę Konopie w wierzeniach i zwyczajach ludowych, w której postawiła tezę, że biblijna “wonna trzcina” to konopie. Praca ta (bardzo ciekawa i dostępna in extenso na hyperreal.info) przeszła bez echa, ale kiedy autorka, już jako Sula Benet, doktor Columbia University, opublikowała ją w 1967 roku pod tytułem Early Diffusion and Folk Uses of Hemp, została dostrzeżona i przedrukowana w wydanej przez Verę Rubin książce Cannabis and Culture (The Hague: Mouton, 1975) i stąd przedrukowana do monumentalnej, 26-tomowej Encyclopedia Judaica (Tom 8, s. 323). Większość uczonych nie zgadza się z propozycją Benet i uważa, tradycyjnie, że wonną trzciną jest tatarak, Acorus calamus. Mam wrażenie, przeglądając dyskusje na ten temat, że wielu argumentujących przeciw identyfikacji trzciny wonnej z marihuaną czyni to ze względów ideologicznych — nie wypada, aby prorocy, królowie i autorzy świętych ksiąg działali pod wpływem narkotyku. Chociaż, nawiasem mówiąc, stosowanie środków uważanych obecnie za nielegalne dla wspomagania aktywności mózgu, może przynieść całkiem dobre skutki. Głównie jednak chodzi nie o halucynogeny, ale stymulanty. Powszechnie wiadomo, że papież Leon XIII, twórca przełomowej encykliki Rerum novarum, był namiętnym użytkownikiem Vin Mariani, napoju będącego Red Bullem drugiej połowy XIX wieku (udekorował nawet producenta, Angelo Marianiego, złotym medalem z własnym wizerunkiem), a Vin Mariani było ekstraktem liści koka w czerwonym winie i zawierało do 100 mg czystej kokainy w kieliszku. Jedno z większych dzieł myśli społecznej Kościoła, wprowadzające idee chrześcijańskiej polityki społecznej jako odpowiedzi zarówno na marksizm, jak i na “dziki” kapitalizm, było stworzone przez wspaniały mózg dodatkowo stymulowany kokainą! Nie ma najmniejszej wątpliwości, że produkty konopi były znane na Bliskim Wschodzie i byłoby rzeczą dziwną, gdyby wyrzekli się ich stosowania Izraelczycy. Ale nawet jeżeli tak chcielibyśmy przyjąć, to zamienienie marihuany tatarakiem jest czymś więcej niż zamianą siekierki na kijek. Tatarak, również od dawna używany w medycynie Bliskiego i Dalekiego Wschodu, zawiera liczne substancje psychoaktywne (jeszcze nieumieszczone na liście środków zakazanych, ale parlament nie śpi), wśród których dominują alfa- i beta-azaron. Olej z tataraku jest współcześnie stosowany jako dodatek do gorzkich napojów alkoholowych: gorzkich wódek, likierów i wermutów. Jego działanie hepatotoksyczne spowodowało, że dodawanie przetworów Acorus do środków spożywczych zostało w 2002 roku zakazane w Unii Europejskiej [Scientific Committee on Food. Opinion of the scientific committee on food on the presence of beta-asarone in flavourings and other food ingredients with flavouring properties. European Commission— Health & Consumer Protection Directorate, Bruxelles, Belgium, 2002]. Tym niemniej preparaty tataraku, zwłaszcza olej tatarakowy, zaczęły się cieszyć zainteresowaniem internautów, i znajdują się w ofercie 10% stron internetowych wyszukiwanych na hasło “buy legal high” lub “buy herbal high” [Dennehy CE, Tsourounis, Miller AE. Evaluation of herbal dietary supplements marketed on the internet for recreational use. Ann. Pharmacother. 2005, 39: 1634–1639]. Sprzedający sugerują, że preparat ma właściwości halucynogenne i pobudzające, ponieważ na drodze aminowania obecny w oleju beta-azaron może ulegać metabolizmowi do 2,4,5-trimetoksyamfetaminy [Rätsch C: The Encyclopedia of Psychoactive Plants. Park Street Press, Rochester, VT, 2005]. Wydaje się jednak, że taka ścieżka metaboliczna nie jest aktywna w organizmie ludzkim, gdyż w moczu młodych Szwedów zażywających olej tatarakowy obecności tej amfetaminy nie stwierdzono [Björnstad K, Helander A, Hultén P, Beck O: Bioanalytical investigation of asarone in connection with Acorus calamus oil intoxications. Anal Toxicol. 2009;33:604-609]. Tak czy inaczej, trzcina wonna, czymkolwiek byłaby, mogła odurzać, zwłaszcza w kombinacji z winem. Trzcina wonna nie była jedynym psychotropowym składnikiem świętego oleju. Drugim była mirra. Był to produkt cenny, mógł być darem królewskim, czego dowodzi opowieść, że razem ze złotem i kadzidłem została ofiarowana przez Mędrców Dzieciątku Jezus (Mt 2,11). Nie była tylko pachnidłem — w czasach biblijnych i później używana była jako lek na wiele przypadłości, zawiera bowiem seskwiterpeny o silnych własnościach przeciwbólowych, działające na te same receptory, co morfina [Dolara P, Luceri C, Ghelardini C, Monserrat C, Aiolli S, Luceri F, Lodovici M, Menichetti S, Romanelli MN. Analgesic effects of myrrh. Nature 1996, 379, 29]. Wydaje się, iż wino z mirrą było z reguły podawane skazanym na śmierć na krzyżu aby zmniejszyć ich cierpienia. Tak więc na początku i u kresu swojej drogi życiowej Chrystus zetknął się z mirrą: na Golgocie “…dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.” (Mk 15,23