IS-TO-TA-.-NA-TU-RA-.-W-JA-RA Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung
   
  pa-nie+पीए-नो+PA-ΟΧΙ+PA-NO+பொதுஜன முன்னணி எந்த+PA-MAYA+פּאַ-ק
  #ANTYPOLACY#facebook
 

Sławomir Bosiak
Mariusz Ryszard Jastrzębski
Patryk Kosiak
Swiecicki






Część nieopublikowanego wywiadu Hanny Krall z Bronisławem Geremkiem.

Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi się, że pan niezbyt lubi Polaków!
Bronisław Geremek: Niezbyt lubię ? Takie określenie jest niezbyt ścisłe ! Ja ich po prostu nienawidzę. Tak nienawidzę, że nie wiem jak to wyrazić słowami.
Hanna Krall: Ale przecież pana i pana matkę uratował właśnie Polak !
Bronisław Geremek: To prawda. Stefan Geremek ukrył nas oboje w Zawichoście. Później nawet, kiedy było już jasne i pewne, że mój ojciec Borys Lewartow – nauczyciel ze szkółki rabinackiej, zginął w getcie warszawskim, ożenił się z moją matką. Niemniej jednak jak od dziecka musiałem ukrywać swoje pochodzenie i nie jeden raz bluźniłem przenajświętszemu, niech będzie sławione imię Jego po wieki wieków, że stworzył mnie właśnie żydem! A zresztą, czytała chyba pani pamiętniki Emanuela Gingelbluma?
Hanna Krall: Oczywiście. Przecież pisałam książkę o getcie warszawskim i bohaterach żydowskiego Ruchu Oporu.
Bronisław Geremek: No, to co pewnego razu powiedzieli żydzi, którzy razem z Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika Marczaka i jego rodzinę ? Pamięta pani, panno Hanko ?
Hanna Krall: Tak. Pamiętam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niż nam.
Bronisław Geremek: No, to teraz nie będzie się pani zastanawiać, że cały ruch społeczny, który tworzymy ożywimy go najróżnorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzić do takich zmian w strukturze państwowo-gospodarczej Polski, aby żydom w Polsce żyło się zawsze lepiej jak Polakom.
Źródło: https://gloria.tv/article/VgGKXshRyzpT3VUwyfYWPDMqy

A teraz wytłumaczcie mi z jakiej racji na warszawskiej Starówce wisi kłamliwa tablica " ku czci" jegomościa....

kolejny tak jak Kuron Michnik i cala banda ickow i niech ktory pokaze na zdjeciu ktora to jest jego kamienica jak odpowie jest a best

 
 






O zmarłym nie wypada źle pisać , ale to prawda , że w osobie żyda Geremka , Polacy wyhodowali sobie żmiję na własnej piersi !!!

Oni genezy swoich problemow powinni szukac u siebie bo wlasnie przez swoje zachowanie tak sa traktowani a szukaja u innych. Zaklamany i zdradziecki narod. Polak zawsze byl dumny ze jest wlasnie Polakiem nawet jesli grozila mu smierc (Nie licze zdrajcow bo wszedzie sie znajda) i jak umieral byl dumny ze zginal jako Polak.

Stare żydowskie przysłowie: Cóż takiego dobrego Ci uczyniłem że tak mnie nienawidzisz?

Cała ta afera z zydami jest przez to ze oni mają bardziej polskie nazwiska od Polaków i Polacy nie wiedzą z kim rozmawiają !!! Powinno się zabronić zydom nosić polskie nazwiska i sprawa by się szybko wyjaśniła.!!

Nie da się, bo ustalenia o zmianie nazwisk to moskiewskie ustawy z 1954 r. Jeśli małżeństwo było mieszane przyjmują nazwiska żon. Jeśli nie - zmieniają całkowicie, by nie brzmiały po żydowsku. Tylko oni wiedzą po co taki proceder.
dekret o zmianie imion i nazwisk był z 10.11.1945 biuro prowadziła zona Gomułki żydówka
Swiat nie wie, że przynajmniej 50%władz powojennej polski to z nadania rosji byli żydzi a trudno nadstawiać karku skoro uważa się siebie za ofiary, gdy tymczasem było się katem i to czasami większym niż niemieccy najeźdźcy w czasie wojny.

To był holocaust Narodu Polskiego Polska straciła ponad 10 mln Obywateli w tym ponad 6 milionów zamordowano w obozach zaglady, przymusowej niewolniczej pracy w bezpośrednich akcjach niemieckich i sowieckich. Ze strony niemieckiej akcjami zagłady kierowali Niemcy pochodzenia żydowskiego tacy jak organizator transportów do Obozów Eichmann, dostarczyciel - "towaru" ludzi do zagłady Koch Frank oraz wykonwacy Hoess i inni. To wszystko jest udokumentowane i opisane a zagłuszane przez obecna wladze Izraela oraz sprawców. Ze strony sowieckiej wykonawcami mordów na Polakach byli rowniez Żydzi - np. wszyscy bezpośredni wykonawcy mordów katyńskich byli żydami -opisał to Dziennik Maariv w Tel Awiw podając ich nazwiska. Wielu z nich przybyło do Polski w rangach nawet pułkowników NKWD gdzie dalej kontynuowali swoje zbrodnie tacy jak Bermany, Stolzmany i wielu innych.

Obserwujemy dziś niezwykle gorący konflikt dyplomatyczny. Polska po raz pierwszy poważnie postawiła się Izraelowi, co zszokowało cały świat, a chyba najbardziej samych Izraelczyków. Jednak to, co ujawnił dr Efraim Zuroff, żydowski historyk znany również jako ostatni łowca nazistów, Polaków ma prawo szczególnie przerażać.

O kontrowersyjnej – w opinii wielu – nowelizacji polskiej ustawy o IPN mówi już cały świat. Co ciekawe, większość dużych graczy potępiła działania polskiego rządu, choć ten chce tylko odpierać kłamliwe zarzuty o rzekomym współudziale naszego państwa i narodu w holokauście.

Ktoś jakimś cudem doszedł do wniosku, że ta ustawa może ograniczać wolność słowa, a nawet… negować fakt, że holokaust w ogóle miał miejsce.

Dr Efraim Zuroff, żydowski historyk znany również jako ostatni łowca nazistów, udzielił gazecie „The Jerusalem Post” wywiadu, w którym bez reszty wyjaśnił nam, skąd tak wściekły atak Izraela na Polskę. Inna sprawa, że wyjaśnił nieumyślnie, gdyż naturalnie zarzucał, że „kraje Europy Środkowo-Wschodniej chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność”.

Okazuje się, że polscy politycy, którzy chcą w końcu uciąć spory i spekulacje, publikując dane i pochodzenie wojennych katów, stali się zagrożeniem dla Izraela, środowisk żydowskich i całej ich polityki historycznej. W jaki sposób?

Nawet Zyroff nie ma wątpliwości. Izrael doskonale wie, jak wielu Żydów kolaborowało z nazistowskimi Niemcami, a przede wszystkim komunistami. Zuroff przypomniał, że wśród komunistów było wielu Żydów, ale nie powinno się o tym ciągle przypominać. W ten sposób możliwe będzie uznanie, że Żydzi są współodpowiedzialni za terror i zbrodnie, do jakich dopuszczono się na terenach opanowanych przez Armię Czerwoną. Do tego Izrael nie może dopuścić.

Warto przypomnieć, że zgodnie z dokumentami z 1945 r. skierowanymi o Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii, około 50 proc. kierownictwa polskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego stanowili Żydzi. Nie byli oni bynajmniej sprawiedliwymi wśród narodów świata.

Nie ma wątpliwości: Polska jest poważnie zagrożona. Państwo Izrael na arenie międzynarodowej naprawdę wiele może. Jeśli konserwatywny rząd w Warszawie nadal będzie dążył do ujawnienia całej prawdy, siły zewnętrzne mogą na bardzo poważnie postarać się o zdestabilizowanie sytuacji w naszym kraju.






















 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Ale zioła? Psychotropy? W czasach biblijnych? W naszej narkofobicznej wyobraźni jakoś to się nie mieści, a uczucia Prawdziwych Polaków obraża. Warto sobie jednak uzmysłowić, że wielu wybitnych religioznawców uważa, że korzenie chrześcijaństwa i wielu innych kultur religijnych tkwią w kulcie rozrodczości, oraz że praktyki kultowe, takie jak spożywanie substancji halucynogennych w celu zrozumienia myśli Boga przetrwały do czasów chrześcijańskich. John Marco Allegro (1923–1988), brytyjski historyk religii, twierdził, iż na kultowe stosowanie halucynogenów wskazuje analiza językowa świętych ksiąg (Allegro był ekspertem od rękopisów z Qumran). Jego książka na ten temat, The Sacred Mushroom and the Cross (1970) spowodowała masowy atak oburzonych, który zrujnował jego karierę naukową (narkofobia nie jest naszą specjalnością narodową). Rehabilitacja poglądów Allegro nastąpiła dopiero pośmiertnie, kiedy w latach 2006–2009 doceniono wartość jego pracy i niesłuszność ideologicznie motywowanych, zmasowanych ataków konserwatywnych uczonych. Wróćmy do roślin o własnościach psychotropowych, rosnących na ziemi Izraela. Rośliny wonne, mogące wywoływać odmienne stany świadomości, są wymieniane w Biblii. Czy były wśród nich konopie, których produktem jest marihuana? Pierwszą uczoną, która tak sugerowała (w pracy magisterskiej!) była warszawianka, Sara Benetowa, która uważała, że marihuaną była występująca w Biblii trzcina wonna, używana do sporządzania świętego oleju. Technologię produkcji shemen ha-mishchah, służącego do namaszczania Arki Przymierza i kapłanów, podaje Księga Wyjścia (Wj 30,23-25): “Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak, jak to robi sporządzający wonności. Będzie to święty olej do namaszczania.” Tak więc ucierało się około 6 kg mar deror (mirry), 3 kg kinnemon besem (słodkiego cynamonu), 3 kg keneh bosem i 6 kg kiddah (kasji) w shemen sayith (oleju z oliwek), przy czym uczeni nie zgadzają się, czy hin to cztery, czy raczej siedem litrów. O ile mirra i słodki cynamon nie budzą wątpliwości, czym były (żywica z Commiphora sp. i wewnętrzna kora z Cinnamomum sp.), a z kasją jest niewielki problem, ale najprawdopodobniej jest to też cynamon, pochodzący z Cinnamonium iners, o tyle trzcina wonna, keneh bosem wzbudziła kontrowersje za sprawą wspomnianej Sary Benetowej, która ukończyła archeologię na Uniwersytecie Warszawskim w 1935 roku, po czym przeniosła się na studia doktoranckie do USA. Zainteresowana polskimi i żydowskimi rytuałami ludowymi i wykorzystywaniem w nich roślin lokalnych, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki wydała w Polsce w 1936 roku pracę Konopie w wierzeniach i zwyczajach ludowych, w której postawiła tezę, że biblijna “wonna trzcina” to konopie. Praca ta (bardzo ciekawa i dostępna in extenso na hyperreal.info) przeszła bez echa, ale kiedy autorka, już jako Sula Benet, doktor Columbia University, opublikowała ją w 1967 roku pod tytułem Early Diffusion and Folk Uses of Hemp, została dostrzeżona i przedrukowana w wydanej przez Verę Rubin książce Cannabis and Culture (The Hague: Mouton, 1975) i stąd przedrukowana do monumentalnej, 26-tomowej Encyclopedia Judaica (Tom 8, s. 323). Większość uczonych nie zgadza się z propozycją Benet i uważa, tradycyjnie, że wonną trzciną jest tatarak, Acorus calamus. Mam wrażenie, przeglądając dyskusje na ten temat, że wielu argumentujących przeciw identyfikacji trzciny wonnej z marihuaną czyni to ze względów ideologicznych — nie wypada, aby prorocy, królowie i autorzy świętych ksiąg działali pod wpływem narkotyku. Chociaż, nawiasem mówiąc, stosowanie środków uważanych obecnie za nielegalne dla wspomagania aktywności mózgu, może przynieść całkiem dobre skutki. Głównie jednak chodzi nie o halucynogeny, ale stymulanty. Powszechnie wiadomo, że papież Leon XIII, twórca przełomowej encykliki Rerum novarum, był namiętnym użytkownikiem Vin Mariani, napoju będącego Red Bullem drugiej połowy XIX wieku (udekorował nawet producenta, Angelo Marianiego, złotym medalem z własnym wizerunkiem), a Vin Mariani było ekstraktem liści koka w czerwonym winie i zawierało do 100 mg czystej kokainy w kieliszku. Jedno z większych dzieł myśli społecznej Kościoła, wprowadzające idee chrześcijańskiej polityki społecznej jako odpowiedzi zarówno na marksizm, jak i na “dziki” kapitalizm, było stworzone przez wspaniały mózg dodatkowo stymulowany kokainą! Nie ma najmniejszej wątpliwości, że produkty konopi były znane na Bliskim Wschodzie i byłoby rzeczą dziwną, gdyby wyrzekli się ich stosowania Izraelczycy. Ale nawet jeżeli tak chcielibyśmy przyjąć, to zamienienie marihuany tatarakiem jest czymś więcej niż zamianą siekierki na kijek. Tatarak, również od dawna używany w medycynie Bliskiego i Dalekiego Wschodu, zawiera liczne substancje psychoaktywne (jeszcze nieumieszczone na liście środków zakazanych, ale parlament nie śpi), wśród których dominują alfa- i beta-azaron. Olej z tataraku jest współcześnie stosowany jako dodatek do gorzkich napojów alkoholowych: gorzkich wódek, likierów i wermutów. Jego działanie hepatotoksyczne spowodowało, że dodawanie przetworów Acorus do środków spożywczych zostało w 2002 roku zakazane w Unii Europejskiej [Scientific Committee on Food. Opinion of the scientific committee on food on the presence of beta-asarone in flavourings and other food ingredients with flavouring properties. European Commission— Health & Consumer Protection Directorate, Bruxelles, Belgium, 2002]. Tym niemniej preparaty tataraku, zwłaszcza olej tatarakowy, zaczęły się cieszyć zainteresowaniem internautów, i znajdują się w ofercie 10% stron internetowych wyszukiwanych na hasło “buy legal high” lub “buy herbal high” [Dennehy CE, Tsourounis, Miller AE. Evaluation of herbal dietary supplements marketed on the internet for recreational use. Ann. Pharmacother. 2005, 39: 1634–1639]. Sprzedający sugerują, że preparat ma właściwości halucynogenne i pobudzające, ponieważ na drodze aminowania obecny w oleju beta-azaron może ulegać metabolizmowi do 2,4,5-trimetoksyamfetaminy [Rätsch C: The Encyclopedia of Psychoactive Plants. Park Street Press, Rochester, VT, 2005]. Wydaje się jednak, że taka ścieżka metaboliczna nie jest aktywna w organizmie ludzkim, gdyż w moczu młodych Szwedów zażywających olej tatarakowy obecności tej amfetaminy nie stwierdzono [Björnstad K, Helander A, Hultén P, Beck O: Bioanalytical investigation of asarone in connection with Acorus calamus oil intoxications. Anal Toxicol. 2009;33:604-609]. Tak czy inaczej, trzcina wonna, czymkolwiek byłaby, mogła odurzać, zwłaszcza w kombinacji z winem. Trzcina wonna nie była jedynym psychotropowym składnikiem świętego oleju. Drugim była mirra. Był to produkt cenny, mógł być darem królewskim, czego dowodzi opowieść, że razem ze złotem i kadzidłem została ofiarowana przez Mędrców Dzieciątku Jezus (Mt 2,11). Nie była tylko pachnidłem — w czasach biblijnych i później używana była jako lek na wiele przypadłości, zawiera bowiem seskwiterpeny o silnych własnościach przeciwbólowych, działające na te same receptory, co morfina [Dolara P, Luceri C, Ghelardini C, Monserrat C, Aiolli S, Luceri F, Lodovici M, Menichetti S, Romanelli MN. Analgesic effects of myrrh. Nature 1996, 379, 29]. Wydaje się, iż wino z mirrą było z reguły podawane skazanym na śmierć na krzyżu aby zmniejszyć ich cierpienia. Tak więc na początku i u kresu swojej drogi życiowej Chrystus zetknął się z mirrą: na Golgocie “…dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.” (Mk 15,23