IS-TO-TA-.-NA-TU-RA-.-W-JA-RA Dopóki nie uczynisz nieświadomego - świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung
   
  pa-nie+पीए-नो+PA-ΟΧΙ+PA-NO+பொதுஜன முன்னணி எந்த+PA-MAYA+פּאַ-ק
  DZIECI INDYGO
 
KIM JESTEŚMY?

- Jesteśmy starymi duszami, choć niekoniecznie z długim stażem na planecie Ziemia. Z reguły czujemy się tu obco i samotnie, gdyż inaczej czujemy i kierujemy się innymi potrzebami niż nasi bliscy.

- Każdy z nas ma głębokie, wszystkowidzące oczy już we wczesnym dzieciństwie.

- Bezwiednie "czytamy" w kronice Akaszy i posiadamy Wiedzę, której nikt nam nie przekazywał i której nie czytaliśmy w książkach.

- Okresowo możemy być zagubieni bądź zbuntowani, lecz w sprzyjających warunkach bytowych jesteśmy radośni, idealistyczni i pełni pomysłów.

- Czasem w naszej obecności manifestują się różne, bliżej niezbadane zjawiska. Na zdjęciach pojawiają się najdziwniejsze energie, przedmioty zachowują się w sposób niekonwencjonalny. Na pewno nie jest z nami nudno.

- Posiadamy niewyczerpane pokłady twórczej energii i liczne talenty. Inspiracje czerpiemy wprost ze Światła, ze snów, z słów zasłyszanych na ulicy. Nieustannie atakujące nas pomysły pojawiają się w naszych głowach szybciej, niż zdołamy je realizować.

- Myślimy niemal wyłącznie abstrakcyjnie
i zawsze w sposób nowatorski, ale... nie jesteśmy prymusami.
Bystrość umysłu w połączeniu z ogromną niezależnością sprawia, że nasza błyskotliwość i talenty gasną podczas nudnych lekcji w szkole. Niektórzy z nas bywają nawet uznani za cierpiących na zespół ADD lub ADHD, tymczasem my odmawiamy koncentracji i uwagi w obliczu przedmiotów zbędnych.

- Kochamy Naturę, harmonię, piękno. W zetknięciu z każdą żywą istotą objawiamy silną empatię. Gwałtownie reagujemy na krzywdę, czynioną komukolwiek. Głębokie poczucie wspólnej JEDNOŚCI sprawia, że to co boli innych, w takim samym stopniu boli i nas.

- Jesteśmy gotowi zrobić WSZYSTKO, by uczynić Ziemię miejscem bezpiecznym i pełnym miłości. Kieruje nami pragnienie szczęścia w idealnym świecie naszych marzeń.

- Wobec ludzi pragnących zmian potrafimy być ciepli, przyjaźni i pełni miłości, stajemy się jednak bezwzględni, zimni, bezkompromisowi, a nawet brutalni, gdy ktokolwiek stanie na drodze naszych celów, wywiera na nas presję, stara się nas zdominować lub wciągnąć w swoje brudne gry.

- Cechą, która zdecydowanie różni nas od reszty ludzi,
jest pokonany "GEN NIEWOLNIKA". Chodzi o uszkodzenie, które sprawia, że historia ludzkości sprowadza się do długiej listy wzajemnych podbojów i albo są podporządkowani albo zniewalają innych. Kaleczą siebie nawzajem, bo - jak mawia stare przysłowie - "niewolnik nie chce być wolny, tylko chce zostać panem niewolników". Nowa Era ma przerwać błędne koło obłąkańczych relacji, lecz stanie się to pod warunkiem, że wspólnie dokonamy przemiany świadomości. Musimy skupić się na siłach duchowych! Odszukać prawdziwą WOLNOŚĆ. Dzieci Indygo czynią to instynktownie i samym swoim istnieniem stanowią przykład. Wskazują innym drogę.

- Buntownicza Natura, niesubordynacja, skłonność do ryzyka i wyjątkowo ostry temperament sprawiają, że można nas zabić, ale nie można nas do niczego zmusić. Nie ma nad nami "boga" ani prawa, w imię których ktokolwiek mógłby egzekwować od nas czyny sprzeczne z naszym wewnętrznym JA (prawami Uniwersum). Nie da się nas wtłoczyć w stare ramy edukacyjne, w przebrzmiałe systemy społeczne,
religijne, polityczne czy prawne... Nie uznajemy bezsensownych ograniczeń, nie potrafimy poddać się niezdrowym układom w domu, w szkole, w pracy...
Dążymy do usunięcia przestarzałych konwenansów oraz bezsensownych przepisów, praw i reguł..., jeśli ograniczają wolny rozwój. Nie ugniemy karku przed głupszymi od nas i - co ważne - wcale nam nie zależy, by ktokolwiek uginał go przed nami.

- Dobra intuicja (czasem również zdolności telepatyczne) sprawiają, że wiemy, kiedy jesteśmy oszukiwani i kiedy oszukiwani są inni ludzie.

- Z wrodzonym wstrętem do dyplomacji zawsze i wszędzie mówimy, co myślimy, a raczej szybciej mówimy niż zdążymy pomyśleć. Przysparzamy sobie tym wielu wrogów, jesteśmy jednak głęboko świadomi UNIWERSALNYCH PRAW KOSMICZNYCH. Nie uznamy żadnych innych - za nic!
W naszym świecie prawdziwa władza jest tam, gdzie wszyscy podwładni dostrzegają w niej sukces dla siebie!

- Jesteśmy nieprzekupni i odporni na stan posiadania. Jedyne, co dla nas cenne, to MIŁOŚĆ, NATURA i nasze ideały. Świat materii jest tylko tłem, pieniądz - tylko środkiem. Zbędne są nam rezerwy, rzadko gromadzimy coś na zapas, nie można nas przestraszyć UTRATĄ czegokolwiek. Jesteśmy i pozostajemy WOLNI. To, co nam potrzebne do życia i tak zdobywamy bez trudu, choćby magią.

- Posiadamy doskonałe wyczulenie na przejawy wszelkiego absurdu. Absurdem jest dla nas to, co jeśli nawet społecznie lub religijnie poprawne, wchodzi w konflikt z uniwersalnym prawem. Jakakolwiek dyferencja między rzeczywistością duchową a idiotyzmem, wynikającym z rozporządzeń ziemskich urzędasów, razi nas brakiem logiki! Odruchowo obnażamy wszelki bezsens, wspomagając się czasem ostrym, satyrycznym poczuciem humoru. Konsekwentnie demaskujemy, co głupie.

W ten sposób jako całość (wszystkie dzieci indygo) dokonujemy powolnych przemian w myśleniu ludzi na całej planecie.I tu najczęściej nasza "wzniosła rola" się kończy, bo jeśli ktokolwiek sądził, że zmiany pojawią się SAME, przywiezione przez nas w kosmicznych walizkach, jest w błędzie. Przemiana musi dokonać się we wnętrzu każdego człowieka, by stała się wyraźnie odczuwalna w jego życiu, a potem w życiu całej ludzkości.

Ogólnie rzecz biorąc jesteśmy najzwyklejszymi ludźmi pod Słońcem!!! Podlegamy tym samym uwarunkowaniom i tak samo obarczeni jesteśmy karmą. Tak samo jak wszyscy jesteśmy zmuszeni rozwijać wewnętrzne mistrzostwo.
Nasza droga do doskonałości jest równie daleka - jak u każdego innego człowieka.I tak, jak osobnik, obdarzony talentem muzycznym, musi go najpierw rozwinąć, tak my - obdarzeni zdolnościami szamańskimi, mamy przed sobą trudną drogę.








































fomozus-897
inedia
na-tu-ra
reasesseset
pa-nie
porzalsieborze
establishmenty
sprogramos
energy-platform
zdrowieradosne
zdrowiejonse
yayesemwtobie
gospodarczeserwisy
uzdrawjasie
ignostradamus
uczciwiesie
jaskrawiejonce
-sss-
ingstarawjara
slof-jam
hunows
ossritmos
powiekitwoje
zdrowieje8
masarzmauriisession
umyslczysty
nudyn
gravityenergy
aj-pod
pozdrawjasie
plapformy-edukacyjne
jasiemadobro
na-tu-ra
maarmudares
poprawnamaturahistorii
nudyn-cbe






















 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzającytutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Ale zioła? Psychotropy? W czasach biblijnych? W naszej narkofobicznej wyobraźni jakoś to się nie mieści, a uczucia Prawdziwych Polaków obraża. Warto sobie jednak uzmysłowić, że wielu wybitnych religioznawców uważa, że korzenie chrześcijaństwa i wielu innych kultur religijnych tkwią w kulcie rozrodczości, oraz że praktyki kultowe, takie jak spożywanie substancji halucynogennych w celu zrozumienia myśli Boga przetrwały do czasów chrześcijańskich. John Marco Allegro (1923–1988), brytyjski historyk religii, twierdził, iż na kultowe stosowanie halucynogenów wskazuje analiza językowa świętych ksiąg (Allegro był ekspertem od rękopisów z Qumran). Jego książka na ten temat, The Sacred Mushroom and the Cross (1970) spowodowała masowy atak oburzonych, który zrujnował jego karierę naukową (narkofobia nie jest naszą specjalnością narodową). Rehabilitacja poglądów Allegro nastąpiła dopiero pośmiertnie, kiedy w latach 2006–2009 doceniono wartość jego pracy i niesłuszność ideologicznie motywowanych, zmasowanych ataków konserwatywnych uczonych. Wróćmy do roślin o własnościach psychotropowych, rosnących na ziemi Izraela. Rośliny wonne, mogące wywoływać odmienne stany świadomości, są wymieniane w Biblii. Czy były wśród nich konopie, których produktem jest marihuana? Pierwszą uczoną, która tak sugerowała (w pracy magisterskiej!) była warszawianka, Sara Benetowa, która uważała, że marihuaną była występująca w Biblii trzcina wonna, używana do sporządzania świętego oleju. Technologię produkcji shemen ha-mishchah, służącego do namaszczania Arki Przymierza i kapłanów, podaje Księga Wyjścia (Wj 30,23-25): “Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak, jak to robi sporządzający wonności. Będzie to święty olej do namaszczania.” Tak więc ucierało się około 6 kg mar deror (mirry), 3 kg kinnemon besem (słodkiego cynamonu), 3 kg keneh bosem i 6 kg kiddah (kasji) w shemen sayith (oleju z oliwek), przy czym uczeni nie zgadzają się, czy hin to cztery, czy raczej siedem litrów. O ile mirra i słodki cynamon nie budzą wątpliwości, czym były (żywica z Commiphora sp. i wewnętrzna kora z Cinnamomum sp.), a z kasją jest niewielki problem, ale najprawdopodobniej jest to też cynamon, pochodzący z Cinnamonium iners, o tyle trzcina wonna, keneh bosem wzbudziła kontrowersje za sprawą wspomnianej Sary Benetowej, która ukończyła archeologię na Uniwersytecie Warszawskim w 1935 roku, po czym przeniosła się na studia doktoranckie do USA. Zainteresowana polskimi i żydowskimi rytuałami ludowymi i wykorzystywaniem w nich roślin lokalnych, jeszcze przed wyjazdem do Ameryki wydała w Polsce w 1936 roku pracę Konopie w wierzeniach i zwyczajach ludowych, w której postawiła tezę, że biblijna “wonna trzcina” to konopie. Praca ta (bardzo ciekawa i dostępna in extenso na hyperreal.info) przeszła bez echa, ale kiedy autorka, już jako Sula Benet, doktor Columbia University, opublikowała ją w 1967 roku pod tytułem Early Diffusion and Folk Uses of Hemp, została dostrzeżona i przedrukowana w wydanej przez Verę Rubin książce Cannabis and Culture (The Hague: Mouton, 1975) i stąd przedrukowana do monumentalnej, 26-tomowej Encyclopedia Judaica (Tom 8, s. 323). Większość uczonych nie zgadza się z propozycją Benet i uważa, tradycyjnie, że wonną trzciną jest tatarak, Acorus calamus. Mam wrażenie, przeglądając dyskusje na ten temat, że wielu argumentujących przeciw identyfikacji trzciny wonnej z marihuaną czyni to ze względów ideologicznych — nie wypada, aby prorocy, królowie i autorzy świętych ksiąg działali pod wpływem narkotyku. Chociaż, nawiasem mówiąc, stosowanie środków uważanych obecnie za nielegalne dla wspomagania aktywności mózgu, może przynieść całkiem dobre skutki. Głównie jednak chodzi nie o halucynogeny, ale stymulanty. Powszechnie wiadomo, że papież Leon XIII, twórca przełomowej encykliki Rerum novarum, był namiętnym użytkownikiem Vin Mariani, napoju będącego Red Bullem drugiej połowy XIX wieku (udekorował nawet producenta, Angelo Marianiego, złotym medalem z własnym wizerunkiem), a Vin Mariani było ekstraktem liści koka w czerwonym winie i zawierało do 100 mg czystej kokainy w kieliszku. Jedno z większych dzieł myśli społecznej Kościoła, wprowadzające idee chrześcijańskiej polityki społecznej jako odpowiedzi zarówno na marksizm, jak i na “dziki” kapitalizm, było stworzone przez wspaniały mózg dodatkowo stymulowany kokainą! Nie ma najmniejszej wątpliwości, że produkty konopi były znane na Bliskim Wschodzie i byłoby rzeczą dziwną, gdyby wyrzekli się ich stosowania Izraelczycy. Ale nawet jeżeli tak chcielibyśmy przyjąć, to zamienienie marihuany tatarakiem jest czymś więcej niż zamianą siekierki na kijek. Tatarak, również od dawna używany w medycynie Bliskiego i Dalekiego Wschodu, zawiera liczne substancje psychoaktywne (jeszcze nieumieszczone na liście środków zakazanych, ale parlament nie śpi), wśród których dominują alfa- i beta-azaron. Olej z tataraku jest współcześnie stosowany jako dodatek do gorzkich napojów alkoholowych: gorzkich wódek, likierów i wermutów. Jego działanie hepatotoksyczne spowodowało, że dodawanie przetworów Acorus do środków spożywczych zostało w 2002 roku zakazane w Unii Europejskiej [Scientific Committee on Food. Opinion of the scientific committee on food on the presence of beta-asarone in flavourings and other food ingredients with flavouring properties. European Commission— Health & Consumer Protection Directorate, Bruxelles, Belgium, 2002]. Tym niemniej preparaty tataraku, zwłaszcza olej tatarakowy, zaczęły się cieszyć zainteresowaniem internautów, i znajdują się w ofercie 10% stron internetowych wyszukiwanych na hasło “buy legal high” lub “buy herbal high” [Dennehy CE, Tsourounis, Miller AE. Evaluation of herbal dietary supplements marketed on the internet for recreational use. Ann. Pharmacother. 2005, 39: 1634–1639]. Sprzedający sugerują, że preparat ma właściwości halucynogenne i pobudzające, ponieważ na drodze aminowania obecny w oleju beta-azaron może ulegać metabolizmowi do 2,4,5-trimetoksyamfetaminy [Rätsch C: The Encyclopedia of Psychoactive Plants. Park Street Press, Rochester, VT, 2005]. Wydaje się jednak, że taka ścieżka metaboliczna nie jest aktywna w organizmie ludzkim, gdyż w moczu młodych Szwedów zażywających olej tatarakowy obecności tej amfetaminy nie stwierdzono [Björnstad K, Helander A, Hultén P, Beck O: Bioanalytical investigation of asarone in connection with Acorus calamus oil intoxications. Anal Toxicol. 2009;33:604-609]. Tak czy inaczej, trzcina wonna, czymkolwiek byłaby, mogła odurzać, zwłaszcza w kombinacji z winem. Trzcina wonna nie była jedynym psychotropowym składnikiem świętego oleju. Drugim była mirra. Był to produkt cenny, mógł być darem królewskim, czego dowodzi opowieść, że razem ze złotem i kadzidłem została ofiarowana przez Mędrców Dzieciątku Jezus (Mt 2,11). Nie była tylko pachnidłem — w czasach biblijnych i później używana była jako lek na wiele przypadłości, zawiera bowiem seskwiterpeny o silnych własnościach przeciwbólowych, działające na te same receptory, co morfina [Dolara P, Luceri C, Ghelardini C, Monserrat C, Aiolli S, Luceri F, Lodovici M, Menichetti S, Romanelli MN. Analgesic effects of myrrh. Nature 1996, 379, 29]. Wydaje się, iż wino z mirrą było z reguły podawane skazanym na śmierć na krzyżu aby zmniejszyć ich cierpienia. Tak więc na początku i u kresu swojej drogi życiowej Chrystus zetknął się z mirrą: na Golgocie “…dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął.” (Mk 15,23